Tak zwani ekolodzy

Tzw. ekolodzy biją na alarm i wzywają „wszystkich świętych” na pomoc. Chodzi oczywiście o Puszczę Białowieską. I tak Trybunał Sprawiedliwości UE podjął decyzję o natychmiastowym nakazie wstrzymania wycinki na obszarach Natura 2000.

Decyzja to środek tymczasowy, o który wnioskowała Komisja Europejska. Komisja uważa, że pilność tej sytuacji wymaga takich wyjątkowych środków. Wycinka trwa w Puszczy Białowieskiej, a w momencie naszej rozmowy dokonywane są tam nieodwracalne zniszczenia przy użyciu ciężkich maszyn – wyjaśniał rzecznik KE – Enrico Brivio.

Zacznijmy od tego, dlaczego o protestujących piszę „tzw. ekolodzy”? Otóż ekologia jest nauką zajmującą się badaniem powiązań między organizmami żywymi a środowiskiem abiotycznym (układy biologiczne istnieją w sieci powiązań między sobą i otaczającym je środowiskiem), opartych na różnego rodzaju interakcjach. Odkrywanie tych zjawisk dokonywało się od starożytności, ale ekologia jako samodzielna nauka rozwinęła się w zasadzie w XIX w. Tak więc. ekologia najogólniej rzecz biorąc jest nauką o porządku i nieporządku w przyrodzie oraz o konsekwencjach wynikających z tego porządku i nieporządku dla istnienia biosfery i człowieka.

Odnoszę nieodparte wrażanie, że większość protestujących w Puszczy Białowieskiej ma z ekologią tyle wspólnego, co krzesło w moim pokoju z krzesłem elektrycznym w amerykańskim zakładzie karnym.

Tutaj ścierają się dwa poglądy: jeden mówi, że człowiek może i powinien ingerować w naturalne procesy zachodzące w przyrodzie, oraz teoria, że choćby nie wiem co się działo – nie powinien, bo puszcza sama w końcu się zregeneruje. Uważam drugi pogląd za zupełnie błędny i nielogiczny. Minister Szyszko postanowił wykonać pewien interesujący eksperyment. Otóż jedna część puszczy (zaatakowana przez kornika drukarza) będzie pielęgnowana przez leśników, czytaj chore drzewa zostaną usunięte, a inna część puszczy zostanie pozostawiona sama sobie. Otóż min. Szyszko sądzi, że to doświadczenie przekona tzw. ekologów. Otóż NIE PRZEKONA! Oni uważają, że nawet jeżeli tam powstanie pustynia, to na jej miejscu za kilkadziesiąt lat wyrośnie nowy, piękny las. Oczywiście pieniądze, które można byłoby pozyskać ze sprzedanego drzewa pójdą w piach, ale to akurat zagadnienie leży poza sferą zainteresowania tzw. ekologów.

Teraz należy postawić kolejne pytania. Czy leśnicy mają zasadzać nowe drzewa w puszczy, czy też nie?! Albo, jeżeli powstanie pożar np. od uderzenia piorunu (a więc jak najbardziej naturalna przyczyna powstania ognia), to człowiek ma obowiązek gasić ów pożar czy też patrzeć, jak puszcza obraca się w proch i pył? ciekawe prawda?!
Niepokoją  mnie obrazy, które widzę obserwując protest w puszczy. Niepokoją mnie, bo obrazują słabość naszego państwa. Oto człowiek wchodzi na drzewo i nie chce z niego zejść. Właściciel terenu kilka razy wzywa go, by zszedł, a on woli tam siedzieć.

W Stanach Zjednoczonych w ruch poszłaby piła…i po sprawie.

Andrzej Kowalewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *